Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak:
 |
15.02.2012r.
Postanowiłam w moją opowieść pt. "Co z tym domem?" wpleść troszkę kolorytu, a mianowicie pozytywnych stron. Wszyscy pewnie się teraz spodziewali kolejnego posta o tym jak to było ciężko i pod górkę, a tu klops! Nic z tych rzeczy... Chociaż było momentami masakrycznie, ale jak widać jest efekt ciężkiej pracy!
Pierwszą noc w naszym domku spędziliśmy 17.08.2011r. Musze przyznać, że mimo spartańskich warunków (brak oświetlenia, jedno zamontowane gniazdko, brak ciepłej wody, drzwi wewnętrznych, mebli, czyli były tylko nowiuśkie tynki i podłogi, no i łazienka częściowo zrobiona) już tego pierwszego dnia nasz dom wypełniony był radością!!! Byłyśmy tak podekscytowane, że kompletnie nic nam nie przeszkadzało. Złożyłyśmy stół i łóżko, było na czym zjeść i na czym spać. Mój 3-letni synek biegał z wkrętarką i śrubokrętem i przeżywał czas swojego życia!
Największym problemem okazał się niedobór przedłużaczy. Np. do toalety trzeba było iść z dużą lampą stojącą w ręce, albo przełączać przedłużacze i kombinować.
Taki stan dosyć długo trwał, ale uśmiechy z naszych twarzy nie znikały...
Parę dni później wpadł nasz kochany braciszek z żonką i córeczką oraz jego przyjaciel z bardzo fajnym, dużym samochodem. Tym fajnym dużym samochodem udało się przewieźć wielkogabarytowy towar, natomiast resztę załatwiła nasza "renóweczka". Miało być kilka kursów. Okazało się kilkadziesiąt... Do dziś mamy jeszcze wiele nieodnalezionych, szczelnie zapakowanych rzeczy (jak nasz tato powiedział "Skoro do tej pory obywacie się bez nich, to chyba trzeba się ich pozbyć", coś w tym jest).
Plan został wprowadzony w życie, mój syn poszedł do przedszkola, a siostrzenica od września rozpoczęła rok szkolny w nowej szkole.
Moja siostrzenica po paru pierwszych dniach spędzonych w nowym domu powiedziała: "Ciociu, proszę uszczypnij mnie, bo nie wierzę, że już tu mieszkamy!" Czy można mieć lepsze potwierdzenie tego, czy podjęło się dobrą decyzję w życiu? ;)
|
Gratuluje Wam dziewczyny. Udowodniłyście wszystkim (i sobie tez), że potraficie stworzyć Wielką Rzecz. :):) I tak trzymać.:) BRAWO.
OdpowiedzUsuń